Wykorzystujemy pliki cookies.
Polityka Prywatności      
ROZUMIEM

HISTORIA LEWEGO BIODRA

Właściciel biodra – wysportowany, lat 55, wcześniej prawie niekorzystający z opieki medycznej, przekonany o własnej „niezatapialności”. Urazy goiły się same, na przeziębienie wystarczały sen i czosnek – i tak przez lata. Dlatego pierwsze sygnały, że ze stawem źle się dzieje, nie wzbudziły najmniejszego niepokoju. A pojawiły się już osiem lat temu jako powtarzające się z rzadka drobne bóle i kłucia – kto by się przejmował.

   Jesienią 2016 ból przybrał na sile, zaczął być uciążliwy. Zawsze jednak organizm dawał sobie radę sam, więc tym razem też tak miało być. Mijały kolejnej miesiące, próbowałem chodzić tak, żeby nie bolało. Jakoś było.

Nowe rozdanie

   Wiosną 2017 roku rozpoczęliśmy wspólne życie. Już wtedy Iwona była zafascynowana produktami „DuoLife” – ich wszechstronnym działaniem oraz skutecznością, której doświadczyła przede wszystkim na sobie oraz między innymi na swoich rodzicach, będących w podeszłym wieku. Właśnie u nich zmiana na lepsze była bardzo widoczna.

   Wtedy też rozpocząłem kampanię „biodro”. Konsekwentna dieta plus ProStik, ProSelect, BorelisPro, płynny Collagen i płynna Witamina C, w różnych konfiguracjach. Czas mijał i chociaż cud się nie wydarzył, biodro coraz mniej dokuczało w codziennym życiu. Przekonanie, że organizm z „drobną” pomocą da sobie radę sam, zostało naładowane nową energią. Przez pół roku zastosowana dieta zlikwidowała 20 zbędnych kilogramów, w codzienności dużo się działo, biodro zeszło na plan dalszy. Dieta okazała się skuteczna, ale niestety była mało urozmaicona i zbyt białkowa. Cel nadrzędny został jednak osiągnięty.

Pierwszy Rentgen – styczeń 2018

   Było lepiej, prawie nieuciążliwie, od czasu do czasu zupełnie dobrze. Poszedłem jednak do lekarza, żeby sprawdzić – oczywiście skierowanie na Rentgen. Przyszedł lekarz ze zdjęciem i mówi: „Od razu operacja, jedziesz pan na feldze. Dalej nie da rady bez środków przeciwbólowych, nie ma szans”.

   I to mi się właśnie nie zgadzało, chociaż zdjęcie nie pozostawiało złudzeń – nie było chrząstki, kość przy kości. Ale jeśli chodzi o ból, było dużo lepiej niż przed rokiem, więc robiłem dalej swoje. Dieta została odstawiona, bo waga się zgadzała; „DuoLife” oczywiście brałem dalej. Wiosną samopoczucie było bardzo dobre.

„Bieg po zdrowie”

   Wielkanoc 2018 w Polsce. Piękna pogoda, słońce, nieopodal ścieżka rekreacyjna nad wodą a na niej ludzie w świątecznym nastroju – spacer, rower, jogging. A mnie nie boli biodro. A gdyby tak… Jasne, tego nie jestem sobie w stanie odmówić.

   Wskoczyłem w dres i poszedłem – trochę ćwiczeń a potem powolny bieg. Bioderko nie daje żadnych sygnałów, a więc dalej i szybciej przed siebie. Słońce, przyjemny wiatr, święta i jogging, taki na sto procent, jak kiedyś. Po ośmiu kilometrach wróciłem do domu i tego dnia czułem się wyśmienicie, naładowany słońcem, wysiłkiem i zadowoleniem. Następnego dnia rano – katastrofa, nie mogłem ruszyć nogą. Przez następne dwa, trzy tygodnie było znowu gorzej, później jednak, powoli, zacząłem wychodzić z dołka i rok 2018 minął bez niespodzianek i bez większych dolegliwości. Ale po biegu świątecznym gdzieś coś uciekło. Było trochę mniej zdeterminowania i konsekwencji.

Nowa praca

   Zmieniłem pracę na taką, która mniej obciążała biodro, ale niestety anektowała cały dzień. Ciągłe przemieszczanie się, pośpiech, sprawy, rozmowy, kawy, chaos w diecie – wieczorem przyjazd, rano wyjazd. Z pracy jestem bardzo zadowolony, ale z czasem zapomniałem o bioderku i nie zauważyłem, że zniknęło to optymistyczne poczucie, że nie jest gorzej.

Koniec kampanii

  W Boże Narodzenie 2020 staw odmówił posłuszeństwa; święta spędziłem w łóżku. W styczniu do lekarza. Obraz na zdjęciu był jednoznaczny: miejscami początki martwicy, a więc operacja.

   Jest maj 2021, kończę rehabilitację, wszystko dobrze. Medycyna twierdzi, że nie ma innej możliwości w takich przypadkach jak instalacja protezy. Jednak czasem zastanawiam się nad tym… Gdyby tak kampanię „biodro” zacząć osiem lat temu, czyli cztery lata wcześniej, wtedy, kiedy pojawiły się pierwsze, słabe sygnały…

   Bo wtedy preparaty ziołowe są bardzo skuteczne. Kiedy przyszłe schorzenie, w zasadzie będące dopiero „w planach”, lekko daje o sobie znać lub puka nieśmiało do Twego układu odpornościowego. A najlepiej zadziałać jeszcze wcześniej – profilaktycznie.

Dodaj komentarz