Wykorzystujemy pliki cookies.
Polityka Prywatności      
ROZUMIEM

GRASICA – szkoli ochronę

Tajemniczy narząd – zaczyna zanikać już w wieku młodzieńczym, ale skutki jego działania trwają przez całe życie.

Grasica jest gruczołem znajdującym się w górnej części klatki piersiowej, z tyłu za mostkiem; jej dolna część spoczywa na osierdziu i składa się z trzonu oraz dwóch płatów. Zbudowana jest ze zrazików, które łącząc się ze sobą w środkowej części narządu tworzą część korową i rdzeniową.

Ważna dla odporności

   Rola grasicy długo nie była poznana. Jeszcze do lat 70-tych ubiegłego stulecia w podręcznikach można było przeczytać, że „przypuszczalnie odgrywa rolę w procesie wzrostu oraz chroni organizm przed zakażeniem i zatruciem”. Dopiero pojawienie się nowych wyzwań przed medycyną (nowotwory, AIDS, przeszczepy) doprowadziło do intensyfikacji badań nad układem odpornościowym (immunologicznym), w którym grasica, jak się okazało, odgrywa kluczową rolę. Jednocześnie jest ona gruczołem wewnętrznego wydzielania, produkującym hormony peptydowe. Hormony te sterują dojrzewaniem komórek immunologicznych. Wpływają również na reakcję neurohormonalną części mózgowia zwanej podwzgórzem, powodując uwalnianie przez przysadkę mózgową hormonów, stymulujących działanie gonad (jajniki, jądra) i nadnerczy. Grasica, jak każdy gruczoł wydzielania wewnętrznego, należy do systemu hormonalnego i podlega regulacji na zasadzie sprzężeń zwrotnych w ogólnej grze hormonalnej. I tak hormony tarczycy pobudzają jej działanie, a hormony płciowe i kortyzol, produkowany w nadnerczach (stresy!) powodują jej zanik.

Zrobi swoje i znika

   Grasica długo pozostawała narządem tajemniczym, gdyż trudno poddawała się obserwacji, ze względu na specyficzny proces „wzrastania”, a w zasadzie zanikania, czyli inwolucji. Jest narządem w pełni ukształtowanym już u noworodka. Do okresu dojrzewania masa jej wzrasta, po czym, ok. 15 r.ż., następuje stopniowe zanikanie miąższu gruczołu, zastępowanego przez tkankę tłuszczową.

   Wraz z migdałami, węzłami chłonnymi i śledzioną należy do układu immunologicznego, stanowiąc „centrum obrony” organizmu. Przygotowuje ona limfocyty, wytwarzane w szpiku kostnym, do ich przyszłych zadań. Polegają one na obronie organizmu przed pochodzącymi z zewnątrz bakteriami i wirusami, które zostają rozpoznane i zlikwidowane. Podobnie zachowują się limfocyty w stosunku do komórek starych, obumarłych, nowotworowych i do białek obcogatunkowych (przeszczepy). System ten działa na dwa sposoby: rozpoznawanie i likwidacja antygenów (np. wirusa grypy), dzięki posiadanej „pamięci cech” danego antygenu oraz poprzez „pożeranie” intruzów, którym udało się przeniknąć do krwiobiegu (fagocytoza).

     Nasz zdawałoby się perfekcyjny układ odpornościowy zaczyna coraz częściej zawodzić. Problemem są nadmierne reakcje immunologiczne, które mogą wystąpić w formie alergii oraz reakcje nieadekwatne, gdy system skierowuje się przeciw strukturom własnego ciała – uszkadza je po błędnym rozpoznaniu. Coraz częściej pojawiają się właśnie choroby autoimmunologiczne (z autoagresji), np. stwardnienie rozsiane (SM), miastenia (MG), choroby reumatyczne czy cukrzyca dziecięca, które wywołując miejscową reakcję zapalną doprowadzają do zniszczenia własnych tkanek (stawy, nerwy, komórki trzustki produkujące insulinę). Z kolei, jeśli rozpoznawanie chorobowo zmienionych, uszkodzonych czy obumarłych komórek własnego ciała jest zaburzone i nie są one likwidowane, może to doprowadzić do powstawania nowotworów, również złośliwych.

   Obecnie naukowcy twierdzą, że choroby z autoagresji, w których układ odpornościowy atakuje własne białka, biorąc je za substancje obce, nie są spowodowane wyłącznie czynnikami fizycznymi i środowiskowymi, ale mają również podłoże emocjonalne (stresy).

  Jaka jest przyczyna tych zaburzeń pozostaje ciągle zagadką. Z jednej strony przypuszcza się, że limfocyty nie zdążyły dostatecznie „przeszkolić się” w grasicy, z drugiej strony uważa się, że układ odpornościowy jest dziś nadmiernie eksploatowany i sobie z tym nie radzi. Gęstość zaludnienia, „ruchliwość ludzi” i stresy, wymagają takiego tempa dostosowywania się, które przekracza możliwości reakcji systemu immunologicznego.

Obraz Mary Pahlke z Pixabay

Dodaj komentarz